|
Sprawa podcinania lotek papugom jest bardzo kontrowersyjna, ma swoich
zwolenników i przeciwników. Zwolennicy podcinania skrzydeł przytaczają głównie
jeden, ich zdaniem nie do zbicia, argument: bezpieczeństwo ptaka.
Rozważmy go - wymieniane są tutaj głównie
możliwość ucieczki przez przypadkowo otwarte okno oraz niebezpieczeństwa w
domu. Trudno się nie zgodzić, że ptak, który
nie może latać jest narażony na mniej niebezpieczeństw, ale na tej samej
zasadzie można by postulować... obcinanie ludziom nóg. Człowiek, który nie mógłby
chodzić nie wpadłby pod samochód, nie pośliznąłby się i nie złamał
nogi, nikt by go nie napadł na ulicy. Każdy stwierdzi, że taki pomysł byłby
absurdem, choć rzeczywiście ograniczałby niebezpieczeństwa, które czyhają
na człowieka na ulicy. Dlaczego więc mielibyśmy w stosunku do ptaków stosować
argumentację, którą odrzucamy w stosunku do ludzi? Jeżeli my właściciele
nimf będziemy odpowiedzialni to naszemu ptakowi nie grozi większe niebezpieczeństwo.
Jeśli zamkniemy, lub zabezpieczymy siatką okno to ptak nam nie ucieknie na
pole, jeśli zasłonimy okno to nie rozbije się o szybę. Jeśli chodzi o
rozbijanie się o ścianę czy meble to przecież nimfa jest ptakiem i w naturze
fruwa omijając przeszkody. Jedynym niebezpieczeństwem jest sytuacja kiedy
przerażony ptak w panice ucieka, ale po krótkim czasie ptak uczy się rozkładu
mieszkania i raczej nie wpada na ścianę czy meble, choć oczywiście nie można
wykluczyć żadnych nieszczęśliwych wypadków. Z naszego życia jednak też
takich nie możemy wykluczyć, a przecież z tego powodu nie zaprzestajemy
wychodzenia z domu. Sama mam nimfę od kilku lat i nigdy nawet nie pomyślałam
aby ograniczyć jej zdolności do lotu, co więcej moja papuga nie jest zamykana
w klatce. Mieszka razem z nami w całym mieszkaniu, a kiedy zostaje sama
zamykamy ją w pokoju, który jest specjalnie dla niej przystosowany. We wszystkich tzw. lufcikach mam założone
siatki, w lecie zabezpieczam także balkon. Na oknach mam firanki, choć nawet
kiedy ich nie ma papuga, przyzwyczajona już do szyby nie wlatuje w nią. Jeśli
chodzi o lustra to z nimi nigdy nie było problemów, papuga lecąc na lustro
zatrzymuje się na widok "lecącej z naprzeciwka papugi". Zdaję sobie jednak
sprawę z tego, że latająca swobodnie papuga jest mniej bezpieczna, na pewno
jednak jest szczęśliwsza i zdrowsza. Natomiast my, jeśli nie potrafimy
odpowiedzialnie zająć się ptakiem, to lepiej zrezygnujmy z zakupu.
Kolejnym argumentem (już nie tak podkreślanym,
bo przecież głównym argumentem musi być dobro ptaka) jest łatwiejsze oswojenie.
Tu przede wszystkim
trzeba podkreślić, że podcięcie lotek w tym celu następuje tylko raz na samym początku,
potem pozwalamy rosnąć piórom normalnie. Zastanówmy się jednak co chcemy
osiągnąć. Wydaje mi się, że wszyscy chcący mieć oswojonego ptaka chcą
mieć przyjaciela. Czy myślimy, że do przyjaźni można ptaka zmusić? To
papuga musi nas zaakceptować, to ona musi przestać się nas bać, zaufać nam.
Oczywiście, zrobi to prawdopodobnie szybciej w wypadku kiedy będzie bardziej z
nami związana nie mogąc od nas odfrunąć, ale czy warto dla tych kilku dni
czy nawet tygodni okaleczać ptaka? Musimy sobie bowiem jasno powiedzieć, że
podcinanie lotek jest okaleczaniem ptaka, podobnie jak obcinanie ogona czy uszu
u psa jest okaleczaniem tego zwierzęcia. Obecnie w wypadku psów obserwuje się
tendencję do odchodzenia od takiego "upiększania". Tak samo
prawdziwi miłośnicy ptaków nigdy nie powinni zgodzić się na podcięcie im
lotek.
Czasem jeszcze dodaje się, że ptak z
podciętymi lotkami nie może odfrunąć więc wie kto tu rządzi
- to prawda, że ptak mający trudności z poruszaniem się spada w hierarchii
stada, ale co nam to daje? Znów chcemy zmusić ptaka do przebywania z nami, czy
nie lepiej dać ptakowi naszą miłość, tak aby sam chciał być z nami?
Oczywiście małego ptaka od początku musimy wychowywać, ale na prawdę nie
jest do tego konieczne podcinanie lotek. W jednej z publikacji autorka pisze, że
ptak z podciętymi skrzydłami nie odfrunie kiedy podstawimy mu palec i każemy
na niego wejść. Moja nimfa też zawsze wejdzie na palec, czasem nie chce,
dziobie, ale wie, że w końcu musi to zrobić. Czy nie jest ciekawsze nauczenie
ptaka aby przylatywał na naszą wyciągniętą rękę czy na dźwięk swojego
imienia? Moja nimfa jest nauczona przylatywać na moją rękę, oczywiście
czasem kiedy nie ma ochoty nie zrobi tego, ale mnie to nie przeszkadza ponieważ
wiem, że mam do czynienia z żywą, inteligentną istotą a nie automatem. My
też nie zawsze na wszystko mamy ochotę.
Zastanówmy się też jakim stresem będzie dla papugi podcięcie skrzydeł oraz nagła utrata zdolności
lotu. Papugi mają dobrą pamięć i jeśli będziemy uczestniczyli w takiej
"operacji" to nasz ptak może to zapamiętać na zawsze i nigdy już
nam nie zaufa.
Całość artykułu dotyczy oczywiście
nimf. To w stosunku do nimf uważam podcinanie skrzydeł za całkowicie
niepotrzebne, a nawet szkodliwe. Troszkę inaczej ma się sprawa z dużymi
papugami np. arami. Takie ptaki nie mają możliwości latania po mieszkaniu,
nie chcę się jednak wypowiadać w tej sprawie bo nie mam doświadczenia z dużymi
papugami. Wydaje mi się jednak, że ktoś kto widział latającą arę, wspaniałą,
majestatyczną na tle nieba nie byłby w stanie trzymać tego ptaka w mieszkaniu
bez możliwości lotu!
| Sprawą, nie najmniej ważną przecież, jest też estetyka
naszego ptaka. Nie ma to oczywiście nic wspólnego z samopoczuciem papugi,
ale chyba każdy chce mieć ładnego ptaka. Tymczasem nimfa z podciętymi
skrzydłami wygląda po prostu koszmarnie.
Proszę się dokładnie
przyjrzeć biednemu oszpeconemu ptakowi obok i nigdy nie pozwolić zrobić
tego samego swojej nimfie! |
 |
Jeśli kogoś nie przekonają moje argumenty i koniecznie uprze się podciąć
lotki nimfie to trzeba koniecznie pamiętać, że absolutnie nie można tego robić
kiedy w domu jest pies lub kot! Papuga taka nie miałaby szansy ucieczki przed
innym zwierzęciem i pobyt w naszym domu skończyłby się szybko i tragicznie.
 |
Tylko jeśli pozwolimy naszej papudze
latać, będziemy mieli prawdziwego ptaka. Ale musimy pamiętać o
odpowiedzialności! |
Na koniec chciałabym wszystkim powiedzieć, aby nie bali się latającego ptaka
w domu. Zwolennicy obcinania lotek powiedzą, że nie chcą pozbawić papugi
lotu, tylko ograniczyć. Ograniczenie takie polega jednak na tym, że ptak może
wykonywać tylko krótkie loty i nie może pofrunąć do góry, nie jest to więc
normalne dla ptaka. Dlatego apeluję do wszystkich, którzy mają nimfy aby nie
dali sobie wmówić, że robią to dla dobra ptaka. To nieprawda, robią to jedynie
dla własnego wygodnictwa ze szkodą dla ptaka.
|